VAT’2017: czarny scenariusz podatkowy dla podwykonawców usług podatkowych

Grudzień 22, 2016 10:59 am

Kategorie:

Dla wielu firm budowlanych niespodzianka przygotowana przez resort finansów w podatku od towarów i usług na 2017 rok była kompletnym zaskoczeniem. Dlaczego ktoś daje nam prezent w postaci likwidacji opodatkowania usług budowlanych świadczonych przez wykonawców? Wbrew wszelkim politycznym zapowiedziom, resort finansów, który jest od lat przysłowiowym państwem w państwie, wprowadzi od 1 stycznia 2017 r. stawkę 0% na te usługi. Przypomnę, że są trzy formy stawki 0%:

  • formalne określenie w ustawie, że podatek należny wynosi 0%,
  • tzw. odwrócony VAT, czyli fikcyjne nazwanie podatnikiem nabywcy lub usługodawcy,
  • ustalenie „miejsca świadczenia” (również typowa fikcja) poza terytorium kraju.

We wszystkich powyższych przypadkach skutek podatkowy jest ten sam: podmiot objęty tym przywilejem nie tylko niczego nie płaci do budżetu, lecz również ma prawo do zwrotu podatku naliczonego przez urząd skarbowy. W jakiej kwocie? Jakiej zażąda i dowolnie udokumentuje („prawdziwa” faktura kosztuje na rynku od 5 do 15% jej normalnej wartości brutto – załatwia to wszechmocny i bezkarny biznes optymalizacyjny). Rzeczywiście dziwne rzeczy dzieją się od lat z tym podatkiem, ale jak dotąd nie zdarzyło się tak, że władza dawała tak wielki przywilej podatkowy bez przysłowiowego „dupochronu” w postaci długotrwałej kampanii medialnej, że jest to konieczne np. dla uszczelnienia podatku (brednie). Pamiętamy ile to wysiłku usłużnych dziennikarzy i ekspertów kosztowała kampania medialna lobbystów zapobiegających wprowadzeniu tej stawki na złom (2011 r.), stal (2013 r.), wyroby elektryczne (2015 r.). A tu cisza: żadna „izba” lub inny podobny twór chyba nie wyłożył ani grosza, a przywilej dostali wszyscy podwykonawcy, a budżet „popłynie” na kolejne kilka miliardów złotych. Przypomnę, że wciskano nam kit, że rozszerzenie stawki 0% na kolejne branże w latach 2011-2015 przyniesie… wzrost dochodów budżetowych. Zdarzyło się oczywiście coś odwrotnego: w tych latach nastąpił najgłębszy w historii tego podatku realny (a nawet nominalny) spadek dochodów z tego podatku. Na przyszły rok planuje wzrost tych dochodów aż do 143 mld zł (czyli o ok. 15 mld zł). Jak to osiągnąć rozszerzając zakres zastosowania stawki 0%? Może władza liczy na cud, ale jest on mało prawdopodobny.
Sądzę, że radość podwykonawców, że nie będą już płacić VAT-u od usług budowlanych, jest co najmniej przedwczesna: wszyscy staną się klientami urzędów skarbowych, bo warunkiem prowadzenia ich biznesu będzie rytmiczne uzyskiwanie zwrotów. Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista: wykonawcy już zapowiedzieli, że wszystkie zakupy materialne muszą przejąć na siebie podwykonawcy. Wystąpi więc u nich duży wzrost podatku naliczonego (zakupy z 23% – sprzedaż ze stawką 0%) i biorąc pod uwagę konkurencję na tym rynku, faktyczną marżą (zyski i robocizna), która nie jest duża – aby zapłacić dostawcom za zakupione materiały, trzeba będzie uzyskać zwrot podatku naliczonego. Gdy będzie się on opóźniać, faktury dostawców nie będą w całości płacone, szybko załamie się płynność (i tak nie najlepsza) i widmo bankructwa stanie się dla wielu mniejszych podwykonawców czymś zupełnie realnym. Dziś zapłaty cen brutto za materiały finansuje się z odliczenia od podatku naliczonego. Kalkulacja jest prosta: za faktury zakupione trzeba zapłacić średnio w ciągu 30 dni, odroczenie płatności VAT-u to 25 dni po miesiącu (a nawet 25 dni po kwartale), a na zwrot podatku naliczonego trzeba będzie czekać standardowo od 60 do 85 dni po miesiącu, a z reguły dużo dłużej. Mówiąc krótko: biznes podwykonawców będzie w całości uzależniony od działań urzędów skarbowych. A tu będzie gorzej niż w tym roku. Dlaczego? Odpowiedź jest powszechnie znana:

  • ilość podmiotów ubiegających się o zwroty oraz ich kwoty zwiększy się w przyszłym roku o 50% (ilość podmiotów),
  • zmiana art. 87 ustawy o VAT w 2017 r. faktycznie umożliwia odraczanie w nieskończoność niektórych zwrotów,
  • całkowita reorganizacja a w zasadzie dezorganizacja całości aparatu skarbowego obniżą jego efektywność działania na wiele miesięcy (lat?).

To prawda, że obecna struktura tych organów jest mało efektywna, a gigantycznie kwoty wyłudzeń (z 95 mld zł dokonanych zwrotów od 10 do 15% to czyste wyłudzenia) budzą grozę, ale jest mało prawdopodobne, że nowa struktura aparatu skarbowego będzie sprawniejsza, zwłaszcza że pracownicy są (w większości) jej twardym, choć milczącym przeciwnikiem tych zmian.
Cóż więc stanie się w branży budowlanej w 2017 r.) Opóźnienia w dokonywanych zwrotach powodować będą finansową zapaść większości podwykonawców, którym nie starczy na zapłatę faktur dla dostawców materiałów. U nich też będą narastać problemy z płynnością, czyli pojawią się zaległości podatkowe. A budżet? W sumie straci; mimo że zyska na opóźnieniu wzrostów oraz zwiększeniu wpłat wykonawców, ale straci na braku wpłat podwykonawców (ich marże nie będą przecież opodatkowane) oraz opóźnieniach lub bankructwach dostawców materiałów. Oczywiście tę stratę będzie można zrekompensować opóźnieniami w zwrotach dla inwestorów, którzy też szybko popadną w kłopoty finansowe, bo:

  • będą musieli płacić do 25 dni po miesiącu cały VAT należny (brak odliczeń),
  • otrzymają zwrot podatku należnego najwcześniej po 60 dniach a z reguły później.

Pętla dość szybko zaciśnie się na szyi większości firm, czyli najnowsze „wynalazki” resortu finansów w tym podatku są (jak zawsze) szkodliwe dla budżetu. Na koniec dwa pytania do polityków:

  • sprawdźcie, czy ktoś  zabiegał o wprowadzenie tego przywileju?
  • dlaczego do dziś nie powołano komisji śledczej w sprawie patologii w tym podatku?

Bez niej nie da się tu niż naprawić, a rządzić tym podatkiem będą ci sami co w poprzednich latach szkodnicy.

Witold Modzelewski
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego
Instytut Studiów Podatkowych

 

Źródło: http://www.isp-modzelewski.pl/component/content/article?id=838&start=3